lniana sukienka swobodna
0

Lniana sukienka swobodna, czyli nowe otwarcie

Co z tym blogiem?

Czas lekko tutaj odkurzyć i zerwać pajęczyny. Choć przez ostatni rok kilka rzeczy uszyłam, to straciłam serce do publikowania ich w internecie. Trochę z braku czasu, braku chęci do szukania plenerów do zdjęć, próby ograniczenia czasu spędzanego w social mediach. W tym czasie odpoczęłam, nabrałam dystansu, przemyślałam sobie czego tak naprawdę od tego bloga chcę. I w momencie, gdy trzeba było zapłacić za domenę i certyfikat podjęłam decyzję – działamy dalej! Nadal amatorsko, bez spiny, bez ciśnienia na działania marketingowe. Blog jest dla mnie swego rodzaju archiwum na temat tego co szyłam, z jakich wykrojów i materiałów. Gdy chcę powtórzyć jakiś model, w pierwszym momencie wchodzę na bloga i szukam odpowiedniego artykułu. To też dziennik mojego przepoczwarzania się i zmiany stylu ubierania się.

Mój styl

Po latach misz-maszu w mojej szafie, rzucaniu się na każdy piękny materiał, szalonej feerii fasonów i kolorów przyszła dla mnie pora na uspokojenie. Jeszcze bardziej niż kiedyś (co opisałam w tym wpisie) ograniczam paletę kolorów i fasonów. Teraz w mojej szafie króluje biel, czerń i granat z okazjonalnymi plamami innych kolorów (głównie czerwieni, bordo i niebieskiego). Ot, taki minimalizm. Pracuję też nad odejściem albo chociaż przełamaniem wizerunku grzecznej, słodkiej dziewczynki. Choć może prezentowana dziś sukienka na to nie wskazuje 😉 Za to taki model z paskami w różnych kierunkach marzył mi się od zeszłego roku.

Sukienka Swobodna

Przetasowania w mojej szafie sprawiły, że zostałam z trzema letnimi sukienkami na krzyż, a jest to element garderoby, który znacznie upraszcza życie. Cóż, to dobry powód, żeby sobie coś uszyć. Dzięki temu mogłam sięgnąć po najmodniejszy letni materiał, czyli len. Zdecydowałam się wreszcie przetestować wykrój na Sukienkę Swobodną z Twoje Wykroje. Wykorzystałam miks wersji A i B.

Choć przy krojeniu miałam jeszcze zapał do próby spasowania paseczków, to przy fastrygowaniu poległam i stwierdziłam, że niech się układają jak chcą. Szyłam ją przez kilka dni, w pełnym skupieniu, ale i tak popełniłam niezły błąd na samym końcu. W momencie, kiedy miałam rozciąć dziurki na guziki zorientowałam się, że wyszyłam je po złej stronie. A że jak wiadomo dziurki się ciężko pruje, to przyszyłam na nie guziki, co je ukryło. W końcu moja główna życiowa zasada to ,,głupi nie zauważy, a mądremu nic do tego”. Obserwatorki na Instagramie utwierdziły mnie w tym, że każdemu się to zdarza i nie ma co się tym przejmować. A prezentacja moich nie do końca schodzących się pasków też zyskała komplementy 😀

Wrażenia z noszenia

Lniana sukienka sprawuje się doskonale. Świetnie się w niej czuję! Jej wygoda i przewiewność spowodowana obszernością to zdecydowanie to, czego potrzeba latem. Dodanie kieszeni w szwie (i to francuskim! Wg tej instrukcji Joulenki) było strzałem w dziesiątkę, +100 do wygody. Może doszyję do niej jeszcze pasek, na okazje, kiedy będę chciała trochę bardziej podkreślić talię. A może nie, tak jak bardzo dobrze.

Metryczka szyciowa:
Wykrój: Sukienka swobodna od Twoje Wykroje, pomieszane modele A i B,
Materiał: len z wiskozą z Popcouture,
Czas szycia: około 22h

Wygniecenia od kilku godzin siedzenia w pociągu, mogło być gorzej
Tak prezentuje się sukienka z perspektywy patrzenia pod nogi
Akurat tu spasowanie się udało
nakładane kieszenie
Sukienka ma dwie pary kieszeni – tutaj w szwie francuskim
A tutaj nakładane
Tak prezentuje się moja wspomniana pomyłka
Len prezentuje się całkiem całkiem, pomimo kilku godzin w pociągu i kilku poświęconych na zwiedzanie miasta

Kombinezon, czyli jak żegnam lato
Sukienka z frędzlami

Dodaj komentarz

avatar
  Zasubskrybuj  
Powiadom o