bluza dresowa
8

Wygodna dresowa bluza

Dzisiaj prezentuję się Wam taka, jakiej chyba jeszcze nie znacie. Nie w sukience, spódnicy, koszuli. Nie w wersji elegancko-dziewczęcej. Nie w ubraniu podkreślającym figurę i wydobywającym to, co najlepsze. Oj, nie. Dziś jestem taka, gdy nie mam ochoty się starać, gdy najchętniej bym się zawinęła w koc i nie wystawiała z niego nosa, gdy siedzę cały dzień nad domowymi obowiązkami. Do tej pory w takich sytuacjach donaszałam stare swetry i bluzy po moim młodszym bracie. Ale za każdym razem słyszałam od domowników, że mi te szare ciuchy wyrzucą, bo wyglądam w nich jak śmierć. Dlatego przypomniała mi się taka tam bluza z Burdy.

Kiedy się najlepiej kopiuje wykroje i rozkłada materiał? Oczywiście w samym szczycie sesji. Mój zmęczony mózg postanowił wykorzystać resztki materiału z bordowej sukienki na bluzę. Był na tyle zamroczony, że upierał się, że z pewnością taki kawałek wystarczy i na przód, i na raglanowe rękawy, i na tył. Ostatecznie wrócił mi zdrowy osąd i z bordowego materiału wycięłam tylko przód i plisy. I tak sobie te elementy czekały na lepsze czasy.

Łaskawy moment dla bluzy nastał, gdy kupowałam dresówkę na bluzę dla Krzysztofa. Do koszyka wpadł wtedy też kawał melanżowej dzianiny, w sam raz na niezobowiązujący, domowy ciuch. Potem poszło z górki, krojenie, zszywanie i wykańczanie trwało tylko chwilkę. No może trochę dłuższą chwilkę spędziłam nad wykończeniem dekoltu, bo jak się okazało, bordowa dresówka za nic nie chciała się naciągnąć i położyć płasko, tylko ustawiała się pionowo. Ostatecznie zastosowałam trochę inne wykończenie i rezultat jest jak dla mnie zadowalający. Dodatkowy plus to prawie doszczętne wykorzystanie resztek bordowego materiału – moje pudło z przydasiami jest mi za to wdzięczne.

Dresowa bluza jest dość luźna, raglanowe rękawy dają dużo swobody. Muszę przyznać, że doskonale się w niej czuję, jest miękko i wygodnie. Coś czuję, że będzie często używana. Powiedzcie mi jak jest u Was? Donaszacie stare ubrania po domu, czy szyjecie sobie coś fajnego?

dresowa bluza bok dresowa bluza dresowa bluza tył


Konkurs szyciowy blog roku

Share week 2017 - polecam blogi
Męski debiut - bluza dresowa
  • ThimbleLady

    Oj znam takie dni… I też czasem mam ogromną ochotę zanurzyć się w miękkości i wygodzie. Ciepły dres, kubek gorącej aromatycznej herbaty i dobra książka…. aż się rozmarzyłam…:)

    • Prawda, że takie dni byłyby super, gdybyśmy faktycznie mogły to wszystko zrobić, a obowiązki by poczekały? 😉

  • Kiedy przekraczam próg domu wkładam legginsy i wygodne t-shirty! Jestem ciepluchem i w zimie mam w mieszkaniu Hawaje, to wspomnienie mojego rodzinnego domu, w którym zawsze było bardzo ciepło, nie pozwala mi funkcjonować inaczej. A powracając do legginsow – noszę je tylko w domu i nie mylę ich ze spodniami! Większość czasu, który mam dla mojego syna spędzam na zabawie z nim i wygodę stawiam na pierwszym miejscu.
    Twoja bluza wygląda na cieplutką i wygodną i do tego jest w czerwieni! Cała Ty! Jest świetnie!

    • Za to u mnie w domu jest raczej chłodno, maksymalnie 20 stopni, w cieple chce mi się spać 😉 Też noszę legginsy po domu i tylko tutaj, nigdy na miasto. A bluza jak najbardziej ciepła. Czerwień, wiadomo, musi być 🙂

  • Twoja bluza na pewno jest prze- wygodna – bo właśnie reglany takie są 🙂 Bardzo je lubię !
    Ja kiedyś chodziłam w legginsach i byle czym po domu, ale odkąd stałam się mamą na pełen etat i wygoda, jak i częste wychodzenia z dziećmi z domu stały się codziennością – chodzę w domu w dopasowanych do sylwetki , ale wygodnych jeansach i prostych, dopasowanych górach. Wszystko po to, by nagłe , szybkie wyjście z domu odbywało się bez większych przebieranek 🙂

    • Dokładnie mam takie same przemyślenia odnośnie wychodzenia z domu, zazwyczaj strasznie mi się nie chce przebierać, gdy trzeba nagle iść do sklepu. Jeszcze gorzej jak przyjdzie listonosz czy kurier, a ja w legginsach i powyciąganej koszulce 😉

  • Fajna bluza! 🙂 Trzeba mieć w szafie takie ubrania, właśnie na wpadek takich dni, o których piszesz. Mam wrażenie, że nam kobietom, często zdarzają się dni na siedzenie pod kocem i nie wychylanie spod niego nosa 😉 Wtedy wygodna bluza jest niezastąpiona 😀
    Co do ubrań po domu, to zbieram się, żeby uszyć sobie jakiś fajny domowy zestawik, taki w którym można pokazać się ludziom 😀 Generalnie lubię chodzić w legginsach i luźnej koszulce, na którą narzucam mój domowy kardigan z moheru (uszyty przeze mnie), ale raczej nie jest to strój wyjściowy 😛 W domu liczy się wygoda 😀

    • No właśnie! Kto powiedział, że w domu mamy wyglądać mniej atrakcyjnie? Pamiętam z książki Lwa Starowicza, że wyraźne rozgraniczenie między ładnymi ubraniami na wyjścia, a znoszonymi, starymi po domu, źle wpływa na kondycję związku, gdyż pokazuje to, że dla partnera to już się nie staramy 😉