od kuchni
2

Uszyta od kuchni

Lubicie czasem podglądnąć jak jakiś działania wyglądają od kuchni, od tej niewidocznej strony, bez której nie byłoby frontu? Ja bardzo, możliwe, że to szycie nauczyło mnie patrzenia na lewą stronę, bo czasem to tam kryje się ogrom pracy. Dlatego dziś postanowiłam uchylić rąbka tajemnicy o tym, jak powstaje wpis u Uszytej. Mam nadzieję, że kogoś to zainspiruje, że poznacie narzędzia, bez których nie mogę się obejść, które ułatwiają mi życie. Dajcie też znać, bez czego Wy nie wyobrażacie sobie blogowania 🙂

Wpis od kuchni

1. Najprzyjemniejszy etap – szycie 🙂

2. Najtrudniejszy etap – robienie zdjęć. Teraz jest coraz gorzej, coraz ciemniej, coraz zimnej i pozowanie w miejscach publicznych jest mocno niekomfortowe. Ale przyznam się Wam, że nauczyłam się już nie zwracać uwagi na zaciekawione spojrzenia ludzi, gdy Krzysztof próbuje mi zrobić dobre zdjęcia. Powiedzcie, jak jest u Was, czy czujecie się swobodnie przed obiektywem?

3. Wybranie i obróbka zdjęć – czasem muszę z setki fotografii wybrać tylko 5-6, które ostatecznie wylądują na blogu. Kadruję je, zazwyczaj koryguję jasność, dodaję znak wodny.

4. Optymalizacja zdjęć – nie pomijam tego etapu, dzięki czemu zdjęcia nie zajmują tyle miejsca i szybko się ładują bez straty na jakości. Muszę powiedzieć, że jestem na tym punkcie uczulona i blogi, gdzie zdjęcia potrafią się ładować nawet 10 sekund lądują u mnie na czarnej liście. Na szczęście nie spotkałam się z tym problemem na żadnym z szyciowych blogów, jakie obserwuję 🙂

5. Pisanie wpisu – staram się to robić, gdy mam wenę i wiem dokładnie, co chcę przekazać, dlatego może to trochę trwać. Staram się też pamiętać o czytelności i o SEO.

6. Optymalizacja pod SEO – już trochę się tego nauczyłam i nie muszę poprawiać gotowego tekstu, ale i tak nieocenioną pomocą jest wtyczka do WordPressa nazywająca się SEO by Yoast. Prowadzi za rękę przez cały czas tworzenia wpisu.

7. Dodanie zdjęć, kategorii, tagów.

8. I gotowe – publikuję! A Wy czytacie, za co jestem bardzo wdzięczna 🙂

 

Moje narzędzia blogowe:

– lustrzanka do zdjęć na bloga, aparat w telefonie do zdjęć z pola szyciowej bitwy na facebooka;

– Snapspeed, Canva, Picasa, Inkscape do obróbki zdjęć, dodawania znaku wodnego, tworzenia kolaży;

– WordPress – bardzo intuicyjna i dająca ogrom możliwości platforma;

– Disqus – uwielbiam fakt, że nie muszę się nigdzie logować, żeby móc skomentować wpisy, a potem z jednego miejsca śledzić wszystkie dyskusje. Tak powinno być wszędzie 🙂

Bloglovin – nie wyobrażam sobie bez niego życia, bo jednak odwiedzenie 200(!) blogów trochę by potrwało. A i osoby chętne do bycia na bieżąco z Uszytą mają taką możliwość;

Optimzilla – banalnie prosta aplikacja online do kompresowania zdjęć;

– SEO by Yoast – wspomniana już wyżej;

– Bullet Journal do zapisywania pomysłów, rozplanowywania treści. Więcej o tej formie planera możecie poczytać u Kasi z Worqshop. Prowadzę ten system od lipca i sprawdza się doskonale.

 

I jak? Bardzo skomplikowana ta Uszyta od kuchni? 😉

od kuchni

PS. Na zdjęciach quiche ze szpinakiem i fetą – polecam, pychotka 🙂


 

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar
Prezenty dla osób szyjących
Zaplątana poduszka
  • Szpilka w zakładce

    O kurcze, sporo tego 🙂 Wkładasz naprawdę sporo pracy w bloga, ale to widać, to procentuje, efekt jest 🙂 Chyba znów mnie zainspirowałaś… 😀

    • Staram się, żeby Wam się dobrze czytało 🙂