0

Ulepszony kardigan Angie

Pamiętacie szał na kardigan Angie? Prawie wszyscy go szyli. Mam go też i ja, pisałam o nim jakieś dwa lata temu. Uszyłam i wisiał smętnie w szafie. Wszystko dlatego, że nie przepadam za rękawami 3/4 w ubraniach wierzchnich. Do tego ciepły flausz i gołe ręce powodowały, że nie nadawał się do noszenia w żadną porę roku. W ramach przeglądania mojej szafy stwierdziłam, że bardzo bym chciała go nosić i że warto dołożyć rękawy. Zamarzyły mi się takie robione na drutach. Ale na drutach, to ja robić nie umiem, więc temat zawisł sobie gdzieś w przestrzeni.

Do tej zimy, kiedy Ciocia postanowiła posprzątać w pawlaczach i przekazała nam sporo włóczki. Ta trafiła do mojej Babci, która zimą trochę się nudzi, bo nie może działać w ogródku. Błyskawicznie spod jej drutów wychodziły kolejne swetry dla kolejnych członków rodziny. Po jednym z nich zostało trochę czerwonej włóczki. I wtedy do głowy przyszedł mi mój kardigan Angie czekający na rękawy. Ładnie poprosiłam Babcię o wydzierganie czegoś dla mnie. Po kilku dniach kardigan przeżył swoją wielką metamorfozę – już nie jest taki niepraktyczny, tylko doskonale ogrzewa w chłodniejsze poranki i wieczory. Dodatkowy plus – Babcia miała zajęcie. Kolejny – Ciocia pozbyła się zalegających szpargałów. Wszyscy na tym zyskali.

Rękawy powstały z mieszanki dwóch włóczek, nie mam niestety pojęcia, jakie mają składy. Jedna z nich jest włochata, co możecie zauważyć na zbliżeniach. Poza rękawami w kardiganie zmienił się jeszcze sposób, w jaki wszyta jest plisa. Wcześniej postanowiłam nie słuchać Burdy i zrobić ją po swojemu, co skutkowało dziwnym jej układaniem. Teraz ją wyprułam i wszyłam, jak instrukcja nakazuje. I akurat tym razem się opłaciło.

Jak Wam się podoba moje udoskonalenie? Przerabiacie czasem gotowe rzeczy? Też macie z tym taką obsuwę, jak ja?

kardigan angie przódkardigan angierękaw rękaw kardigana angie

Charytatywne worko-plecaki
Torba z haftem - projekt międzypokoleniowy