torba zbliżenie
0

Torba z haftem – projekt międzypokoleniowy

Jak co roku o tej porze mój wzrok zaczynają przyciągać kwieciste bluzki i sukienki, wzorzyste materiały, ubrania pełne koloru. Co prawda zimą też królują u mnie mocne barwy, ale wiosną zawsze chcę jakiejś odmiany. I kwiatów. Koniecznie. Z drugiej jednak strony wiem, że wielokolorowe ubrania powodują u mnie misz-masz, bo gdy do stylizacji doda się torebkę, kurtkę, czasem cieplejszy szalik, to tych kolorów pojawia się zbyt dużo. Wynika to nie tylko z mojego lenistwa, ale głównie z tego, że nie kolekcjonuję wielu sztuk tego samego ubrania. Nie mam 5 płaszczy w różnych odcieniach, nie przekładam rzeczy między kilkoma torebkami, a buty mam wszystkie czarne. I dobrze mi z tym, niczego więcej nie potrzebuję.

Aby jednak jakoś zaspokoić swój głód koloru, zabrałam się do zrobienia czegoś, co na moją inwencję czekało rok. Chodzi tu o cudny haft krzyżykowy mojej mamy przedstawiający polne kwiaty. W tym moje ulubione, najukochańsze maki. Plan od początku zakładał, że bukiet ten przerobię w torbę, ale trochę się tego obawiałam, zwłaszcza w momencie użytkowania. Jednak wiosna i wyzwanie w grupie u Joanki dodały mi sił, ruszyłam na zakupy koniecznych materiałów i siadłam do maszyny.

Na tył i boki torby dobrałam granatową bawełnę, która tworzy fajną ramę i nie rzuca się w oczy. Podszewka jest z resztki materiału, z którego szyłam masowo torby dla rowerowych znajomych. Udało mi się ją całą zużyć, więc uwolniłam tkaniny! Torba jest podklejona sztywną kamelówką (jest cudowna, bardzo mi się spodobało pracowanie z czymś tak sztywnym i trzymającym kształt). W środku dwie kieszonki na zameczki, całość też zapinana na zamek. Do tego regulowana długość ramienia i porządny pasek nośny.

Muszę przyznać, że to była jedna z bardziej wymagających rzeczy, jakie kiedykolwiek szyłam. Taka nieduża torba, a tyle elementów, tyle różnych technik, które musiałam poznać, tyle dodatków do skompletowania. Ale warto było się pomęczyć, efekt końcowy przekracza moje wcześniejsze wyobrażenia. Więc mam taką mocno wiosenną torbę na większe wyjścia. Bo na co dzień szkoda mi ją nosić, mając na uwadze ile pracy weszło w wyhaftowanie tego wzoru.

A Wam zdarzają się projekty międzypokoleniowe?

PS. Poza kwiatami na wiosnę zamarzył mi się beret. Koniecznie czerwony. Więc mam i przynoszę trochę paryskiej artystycznej bohemy do Krakowa 😉 A sukienka to też moje dzieło.

torba beret sukienka torba z haftemwnętrze torbyhaft krzyżykowy torba haftowana

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar
Ulepszony kardigan Angie
Bakalie część 1