12

Co szyć, kiedy ma się już wszystko?

Wydaje mi się, że część z moich szyjących koleżanek mnie zrozumie. Zwłaszcza te lubiące slow fashion i minimalizm. Mam za dużo rzeczy. W ubraniach z mojej szafy mogłabym chodzić ponad miesiąc i żaden zestaw by mi się nie powtórzył! Mam kilka bluzek, sporo koszul, sweterki w moich ulubionych kolorach, dużo spódnic i zupełne zatrzęsienie sukienek. Do tego jakieś spodnie, żakiety, płaszczyki i trzy kapelusze. Staram się, żeby w mojej szafie były wyłącznie rzeczy, w których się dobrze czuję, których kolory mi pasują i które pasują do siebie nawzajem. Potężną rewolucję w szafie zrobiłam rok temu, kiedy postanowiłam zdefiniować swój styl, określić siebie.

Ostatnio coraz bardziej podoba mi się minimalizm, uproszczenie sobie życia i skupienie się na tym co najważniejsze. Olbrzymia szafa niekoniecznie idzie z tym w parze.

szyć szafa

Co zatem zrobić, kiedy szycie sprawia ogromną przyjemność, ale nie potrzebuje się już więcej ubrań?

Znalazłam na to kilka rozwiązań:

1. Szyć dla kogoś innego.

Co jakiś czas szyję cos na prezent, ostatnio dla Krzysztofa, wcześniej dla przyjaciółki i rodziny. Gdy ma się dzieci zadanie jest ułatwione – pociechy szybko rosną i co chwilę potrzeba nowych ubrań, a szycie nadal sprawia frajdę (chyba, Mamy, powiedzcie, czy szycie dla dzieci cieszy Was tak samo jak dla siebie?)

2. Szyć dodatki i rzeczy do domu

Poszewki, pufy, torby, woreczki, plecaki, czapki, szaliki – tak zwana drobnica, która pozwala się wyżyć.

3. Szyć z lepszych materiałów

Mam w szafie kilka koszul i bluzek, których fason uwielbiam, ale ich jakość pozostawia wiele do życzenia i niedługo będę się musiała z nimi pożegnać. Postanowiłam, że uszyję sobie podobne, ale z lepszych materiałów, które dłużej mi posłużą. A jak już też się znoszą, to zacznę cykl od początku 😉

4. Szyć coraz bardziej skomplikowane rzeczy

Jest różnica między szyciem spódniczki z zakładkami a żakietu, nie da się ukryć. To drugie, choć czasem frustrujące, zajmuje więcej czasu i może dostarczyć znacznie więcej satysfakcji. Zgodnie z tym podejściem mam w planach uszycie ołówkowej sukienki na podszewce (wiecie, że tylko raz wszywałam do czegokolwiek podszewkę?!).

5. Szyć na akcje charytatywne

Co jakiś czas w blogosferze pojawiają się akcje szycia poszewek na poduszki do szpitali, posłań dla zwierząt w schronisku, czy różnych innych rzeczy na aukcje charytatywne. Możemy komuś pomóc, pozbyć się resztek i mieć satysfakcję z szycia.

6. Dopracowywać bazowe modele

Dobrze mieć swoje sprawdzone modele, które możemy szyć w ciemno, które łatwo modyfikować. Jeśli chodzi o mnie, to jeszcze takiego zestawu wykrojów nie mam, dlatego zamierzam nad tym popracować. Nieudane próby pójdą do pudła ze ścinkami dla świetlicy, a udane zawisną w szafie. Tyle nowych ubrań jestem w stanie znieść 😉

7. Szyć na zamówienie, sprzedawać swoje prace

To już zupełnie inny rodzaj szycia i wyższy poziom wtajemniczenia. Rozwiązanie nie dla mnie, ale może dla kogoś z Was?

szafa

A Wy macie jakieś rozwiązania w takiej sytuacji, czy nadmiar ubrań Wam nie przeszkadza?

(Nie przepadam za naginaniem rzeczywistości do zdjęć na bloga, więc na fotografiach możecie zobaczyć moją szafę taką jaka jest, #nofilter ;))


Facebook By Weblizar Powered By Weblizar
Wyzwanie Maj w spódnicy
Share week 2017 - polecam blogi
  • Ola Russek

    Ania, trafiłaś w sedno! Od dłuższego czasu często stwierdzam „po co szyć, wszystko już mam” i to jest trochę smutne, bo zabiera mi zapał do mojego hobby. Rzeczywiście jest tak, że bardziej skomplikowane projekty się sprawdzają, bo np. szycie płaszcza rozłożyło mi się na jakieś 3 miesiące (ale w środku była sesja 😉 ). A jaka satysfakcja!

    • Koniecznie muszę zobaczyć Twój płaszcz! Takie skomplikowane rzeczy jeszcze przede mną.
      Nie twierdzę też, że jak mi się coś bardzo spodoba, to tego nie uszyję, choć nie mam potrzeby, ale takie olśnienia się rzadko zdarzają.

      • Ola Russek

        Nieskromnie powiem, że jest na co popatrzeć 😉 ale to płaszcz zimowy, więc biorąc pod uwagę obecną pogodę, raczej nie prędko się to uda

  • Ja na szczęście nie jestem aż taką wyznawczynią minimalizmu i zdecydowanie nie mam tego problemu 😀 A tak na serio, co jakiś czas robię przegląd i pozbywam się rzeczy, które mi się znudziły, albo zniszczyły. I tu jest miejsce na uzupełnienia. Poza tym lubię śledzić trendy, więc szyję sobie rzeczy „modniejsze”, które uzupełniają bazę. No i moja waga się często waha w obie strony, więc… wiadomo 😉 Więc z problemem „co szyć, jak wszystko mam” się raczej nie spotykam. Tylko się wkurzam, że dziewczyny tak rosną i trzeba im ciągle coś szyć, co zabiera mi czas na szycie dla mnie 😀

    • Doszłam do wniosku, że jeszcze jedną opcją jest zajście w ciążę – wtedy nowe ubrania będą konieczne 😉

      • hmmmmm 😀 Ewentualnie po prostu przytyć – konsekwencje nie są aż tak długoterminowe 😉 (chociaż w przypadku ciąży to 2w1 – ciuchy na ciążę i po ciąży są potrzebne, a potem tylko wymieniać dzieciom w szafach). No to go ahead! 😉

  • Anna Maria Kunsztowicz

    Zazdroszczę ilości ciuchów. Ja jestem teraz na etapie kompletowania garderoby. Udało mi się określić styl, którego się trzymam i teraz staram się szyć i kupować rzeczy, pod tym kontem. Niestety jestem strasznym chomikiem, przez co nie dla mnie minimalizm i slow life. Właśnie próbuję zrealizować pierwszy punkt z Twojej listy. Mam zamówienie na sukienkę ale jeszcze nigdy nie szyłam dla kogoś. Oj co za stres 🙂
    Pozdrawiam serdecznie
    Polka-dots.pl

    • Ilość akurat jest mało ważna, znacznie bardziej jestem zadowolona z faktu, że są to rzeczy pasujące do mnie i do siebie nawzajem.
      Powodzenia w szyciu sukienki, wiem z doświadczenia, jak zupełnie inaczej się odczuwa szycie dla kogoś 🙂

  • Z ust mi to wyjęłaś – idealnie opisałaś to co za mną chodziło od miesięcy 🙂 Krótko i konkretnie 🙂

    • Dobrze wiedzieć, że nie jestem z tym sama!

  • ha! cóż jeszcze nie doszłam do momentu, w którym moja lista do uszycia byłaby pusta. Może dlatego, że od dłuższego czasu staram się podnosić jakoś tego, o szyję i stąd przypływ ubrań w szafie jest wolniejszy, a to, co mam, noszę na okrągło, więc się znasza. Chwilowo czeka na mnie sporo projektów. Myślę też, że można mieć dużo sukienek i wciąż być minimalistką – bardziej stawiałabym tu na jakość i ponadczasowość.

    • Mnie w szafie nadal brakuje różnych rzeczy, ale nie są to takie braki, które uniemożliwiałyby życie. No i fakt, że rzeczy się niszczą, też mam trochę takich, które zasługują na wymianę. I przede wszystkim postawię na jakość