sukienka hiszpanka
13

Sukienka hiszpanka

Zazwyczaj trendy na mnie nie działają. Jestem ich świadoma, ale jeśli nie pokrywają się z moim poczuciem piękna i funkcjonalności, to nie ma szans, żebym za nimi podążała. I zazwyczaj kończy się to tak, że moda na pewien styl właśnie ma się ku końcowi, a ja mu ulegam, wreszcie mnie urzeka i chętnie bym go widziała więcej i więcej. Taki mam opóźniony zapłon. Dopiero teraz uwielbiam rurki, a do boyfriendów pewnie przekonam się za jakieś 3 lata 😉

Podobną sytuację miałam z hiszpankami. Odmawiałam nawet próby przymierzenia takiego fasonu, bo obawiałam się, że poszerzy moje ramiona. Poza tym, bądźmy szczere, choć hiszpanki pięknie wyglądają, to nadają się głównie na wakacje. Dla osoby studiującej i pracującej jak ja nie są zbyt dobrym rozwiązaniem. Co innego gdybym mogła taką narzucić na kostium kąpielowy i przechadzać się po nadmorskim kurorcie. O tak, wtedy by była idealna.

Nie podziałały więc zachęty dziewczyn, nie pomogło oglądanie falban w kolejnych i kolejnych wpisach, sklepach, reklamach. Dopiero plany urlopowe i wizja spędzenia wakacji na plaży, pierwszy raz od jakiś 10 lat, skłoniła mnie do przychylniejszego spojrzenia na hiszpanki. Postanowiłam więc zaryzykować.

Na materiał do eksperymentu wytypowałam starą sukienkę – dwuwarstwową, z bawełnianego batystu. Trochę już mi nie odpowiadała, odrobinę spłowiała. Postanowiłam się więc za nią zabrać. Wyprułam najpierw kilka marszczeń z gumonici, które na szczęście nie spowodowały większego uszczerbku na tkaninie. Rozdzieliłam warstwy. Jedną przygotowałam do bycia korpusem sukienki – wycięłam wgłębienia pod pachami i sprytnie używając szwu francuskiego zamieniłam lewą stronę z prawą. Z dawnej podszewki powstała falbana. Przyszyłam ją do dekoltu, stworzyłam tunelik na gumkę i za jej pomocą zmarszczyłam całe ubranie. Obawiałam się trochę, czy będzie to dobrze działało, ale jest jak najbardziej ok. Muszę przyznać, że przeróbka wyszła bardzo szybka i odpowiednia dla takich leniów jak ja 😉

Sukienka wyszła bardzo lekka, przewiewna, idealna na lato. Nie byłabym sobą, gdybym nie dorobiła do niej paska do wiązania w talii. A falbanę jestem też w stanie narzucić na ramiona i trochę bardziej się zakryć.

Podsumowując eksperyment uważam za udany, moje ramiona nie są przez nią za bardzo powiększone, jest luźna i idealnie sprawdziła się w gorącym, chorwackim klimacie.

Zdjęcia powstały przy okazji wrześniowego urlopu, który pozwolił mi uciec przed nagłym atakiem jesieni i naładował baterie na najbliższy rok – zapowiadający się najintensywniej w moim dotychczasowym życiu. Pewnie będę pisała o różnych moich planach na bieżąco, ale już Was proszę o trzymanie za mnie kciuków 🙂

Informacje:

Materiał: stara bawełniana sukienka zużyta w całości
Wykrój: samodzielnie na podstawie zaobserwowanych modeli

hiszpanki sukienka hiszpanka falbana sukienka sukienka od tyłu sukienka na ramiona hiszpanka na plaży kapelusz


Facebook By Weblizar Powered By Weblizar
Jak szyć, gdy nie ma na to czasu
Lniana męska koszula
  • Wyglądasz wspaniale!

    • Dziękuję bardzo 🙂 tak też się czułam

  • Zazdroszczę urlopu, tez by mi się teraz taki przydał, bo jesień nie wpływa na mnie zbyt korzystnie. Lubię hiszpanki, są kobiece i dodają nam ( kobietom ) uroku i dziewczęcości. Ty wyglądasz w swojej ślicznie. Pozdrawiam 🙂

    • Urlop dał mi dużego kopa energetycznego, więc mam siły do działania i nawet mi jesień aż tak bardzo nie doskwiera. Faktycznie coś fajnego jest w hiszpankach 🙂

  • mam podobnie z tymi trendami, wybieram to, co lubie =) A jak nie lubie, to nie nosze. Fajna ta hiszpanka, taka inna.. =)

    • Mam czasem wręcz tak, że im bardziej wszyscy się czymś zachwycają, tym mniej mam ochotę po to sięgać 😉

      • dokladnie. a jak widze podpis „must have” pod jakims ciuchem w sklepie internetowym, to juz wiem, ze nie kupie xD

  • Cześć,
    Też nie przepadałam za hiszpankami. Ale może masz rację – może czasem warto spróbować czegoś nowego? Może też się przełamię 🙂 widać, że czujesz się w niej świetnie – to tylko zachęca mnie do próbowania nowych rzeczy.

    Pozdrawiam,
    Kasia

    • Dobrze ją było przetestować na wakacjach, w kurorcie, gdzie nikt nie zwraca uwagi na to, ile ciała ktoś inny pokazuje. Normalnie bym się ją trochę krępowała założyć

  • To był baaardzo dobry eksperyment! Pięknie wyglądasz! Do mnie ostatnio dotarło, że te wszystkie wzorzyste letnie sukienki, które ostatnio sobie uszyłam, nadają się tylko i wyłącznie do krajobrazów plażowych, w miejskich stylizacjach się nie sprawdzają. Ale fajnie jest je mieć, przy okazji wyjazdów (ja też mieszkam nad morzem, więc mam ułatwione zadanie 😉 )

    • No właśnie, może jakbym miała plażę obok siebie, to więcej bym takich fikuśnych ubrań szyła. Kraków żąda dostępu do morza! 😉

  • Piękna sukienka 🙂 Bardzo mi się podoba krój i kolor. Pięknie wyglądasz z niej!

    • Bardzo dziękuję 🙂