sukienka hiszpanka
11

Sukienka hiszpanka

Zazwyczaj trendy na mnie nie działają. Jestem ich świadoma, ale jeśli nie pokrywają się z moim poczuciem piękna i funkcjonalności, to nie ma szans, żebym za nimi podążała. I zazwyczaj kończy się to tak, że moda na pewien styl właśnie ma się ku końcowi, a ja mu ulegam, wreszcie mnie urzeka i chętnie bym go widziała więcej i więcej. Taki mam opóźniony zapłon. Dopiero teraz uwielbiam rurki, a do boyfriendów pewnie przekonam się za jakieś 3 lata 😉

Podobną sytuację miałam z hiszpankami. Odmawiałam nawet próby przymierzenia takiego fasonu, bo obawiałam się, że poszerzy moje ramiona. Poza tym, bądźmy szczere, choć hiszpanki pięknie wyglądają, to nadają się głównie na wakacje. Dla osoby studiującej i pracującej jak ja nie są zbyt dobrym rozwiązaniem. Co innego gdybym mogła taką narzucić na kostium kąpielowy i przechadzać się po nadmorskim kurorcie. O tak, wtedy by była idealna.

Nie podziałały więc zachęty dziewczyn, nie pomogło oglądanie falban w kolejnych i kolejnych wpisach, sklepach, reklamach. Dopiero plany urlopowe i wizja spędzenia wakacji na plaży, pierwszy raz od jakiś 10 lat, skłoniła mnie do przychylniejszego spojrzenia na hiszpanki. Postanowiłam więc zaryzykować.

Na materiał do eksperymentu wytypowałam starą sukienkę – dwuwarstwową, z bawełnianego batystu. Trochę już mi nie odpowiadała, odrobinę spłowiała. Postanowiłam się więc za nią zabrać. Wyprułam najpierw kilka marszczeń z gumonici, które na szczęście nie spowodowały większego uszczerbku na tkaninie. Rozdzieliłam warstwy. Jedną przygotowałam do bycia korpusem sukienki – wycięłam wgłębienia pod pachami i sprytnie używając szwu francuskiego zamieniłam lewą stronę z prawą. Z dawnej podszewki powstała falbana. Przyszyłam ją do dekoltu, stworzyłam tunelik na gumkę i za jej pomocą zmarszczyłam całe ubranie. Obawiałam się trochę, czy będzie to dobrze działało, ale jest jak najbardziej ok. Muszę przyznać, że przeróbka wyszła bardzo szybka i odpowiednia dla takich leniów jak ja 😉

Sukienka wyszła bardzo lekka, przewiewna, idealna na lato. Nie byłabym sobą, gdybym nie dorobiła do niej paska do wiązania w talii. A falbanę jestem też w stanie narzucić na ramiona i trochę bardziej się zakryć.

Podsumowując eksperyment uważam za udany, moje ramiona nie są przez nią za bardzo powiększone, jest luźna i idealnie sprawdziła się w gorącym, chorwackim klimacie.

Zdjęcia powstały przy okazji wrześniowego urlopu, który pozwolił mi uciec przed nagłym atakiem jesieni i naładował baterie na najbliższy rok – zapowiadający się najintensywniej w moim dotychczasowym życiu. Pewnie będę pisała o różnych moich planach na bieżąco, ale już Was proszę o trzymanie za mnie kciuków 🙂

Informacje:

Materiał: stara bawełniana sukienka zużyta w całości
Wykrój: samodzielnie na podstawie zaobserwowanych modeli

hiszpanki sukienka hiszpanka falbana sukienka sukienka od tyłu sukienka na ramiona hiszpanka na plaży kapelusz


Facebook By Weblizar Powered By Weblizar
Lniana męska koszula
  • Wyglądasz wspaniale!

    • Dziękuję bardzo 🙂 tak też się czułam

  • Zazdroszczę urlopu, tez by mi się teraz taki przydał, bo jesień nie wpływa na mnie zbyt korzystnie. Lubię hiszpanki, są kobiece i dodają nam ( kobietom ) uroku i dziewczęcości. Ty wyglądasz w swojej ślicznie. Pozdrawiam 🙂

    • Urlop dał mi dużego kopa energetycznego, więc mam siły do działania i nawet mi jesień aż tak bardzo nie doskwiera. Faktycznie coś fajnego jest w hiszpankach 🙂

  • mam podobnie z tymi trendami, wybieram to, co lubie =) A jak nie lubie, to nie nosze. Fajna ta hiszpanka, taka inna.. =)

    • Mam czasem wręcz tak, że im bardziej wszyscy się czymś zachwycają, tym mniej mam ochotę po to sięgać 😉

      • dokladnie. a jak widze podpis „must have” pod jakims ciuchem w sklepie internetowym, to juz wiem, ze nie kupie xD

  • Cześć,
    Też nie przepadałam za hiszpankami. Ale może masz rację – może czasem warto spróbować czegoś nowego? Może też się przełamię 🙂 widać, że czujesz się w niej świetnie – to tylko zachęca mnie do próbowania nowych rzeczy.

    Pozdrawiam,
    Kasia

    • Dobrze ją było przetestować na wakacjach, w kurorcie, gdzie nikt nie zwraca uwagi na to, ile ciała ktoś inny pokazuje. Normalnie bym się ją trochę krępowała założyć

  • To był baaardzo dobry eksperyment! Pięknie wyglądasz! Do mnie ostatnio dotarło, że te wszystkie wzorzyste letnie sukienki, które ostatnio sobie uszyłam, nadają się tylko i wyłącznie do krajobrazów plażowych, w miejskich stylizacjach się nie sprawdzają. Ale fajnie jest je mieć, przy okazji wyjazdów (ja też mieszkam nad morzem, więc mam ułatwione zadanie 😉 )

    • No właśnie, może jakbym miała plażę obok siebie, to więcej bym takich fikuśnych ubrań szyła. Kraków żąda dostępu do morza! 😉