10

Podkoszulki i ich drugie życie

Wielu kobietom wyjście na zakupy pomaga na chandrę. Mnie jakoś nie bardzo. Za to sam fakt posiadania nowej rzeczy dobrze mi robi. Dlatego w chwilach smuteczku siadam do maszyny i szyję trochę bez zastanowienia. Czasem coś się uda, czasem mniej, ale humor poprawia się na dobre. Tak kiedyś powstały szorty, które służą mi za piżamę albo puzzlowa spódnica.  Zauważam ciekawą zależność – zawsze sięgam w takim czasie po stare podkoszulki i robię z nich coś nowego. Może dlatego, że dzianina dużo wybacza, że nie muszę stosować wymyślnych form, żeby uszyć coś, co mi wyjdzie.

Tym razem, dla odmiany, powstała sukienka. Na dniu otwartym w krakowskiej zajezdni tramwajowej dostałam kiedyś koszulkę reklamową o idealnie na mnie dopasowanym rozmiarze XL 😉 Chodziłam w nim po domu, czasem w nim ćwiczyłam, ale zupełnie nie pasował mi w tej formie. Złapałam więc za nożyczki, przecięłam go w połowie, inny stary podkoszulek również pocięłam. Zszyłam naprzemiennie dwukolorowe pasy. Wycięłam ściągacz, odcięłam rękawy i dopasowałam sukienkę do swojego rozmiaru. Brzegi pseudorękawków i dekoltu podwinęłam i przeszyłam zygzakiem. Chciałam zostawić je niewykończone i zwinąć w rulonik, ale niestety dzianina nie była tego samego zdania. Sprytnie na dole pozostawiłam oryginalne podłożenie podkoszulka. Muszę przyznać, że wyszła niespodziewanie dobrze. Uwielbiam połączenie granatu z bielą, więc ta sukienka idealnie wpasowała się w mój gust. No i pasy zbiegły mi się doskonale. Tak więc w jakieś dwie godziny powstała lekka letnia sukienka na co dzień lub jak to mówią niektórzy domownicy – uniform pracownicy MPK 😉

Przerabiacie stare podkoszulki? Macie sprawdzone pomysły na nie? Też sobie poprawiacie humor szyciem? Dajcie znać, czy to tylko u mnie działa 🙂

tyl-podkoszulki-min (3) tyl-podkoszulki-min (2) tyl-podkoszulki-min (1)

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar
Mała prawie czarna
Co robi Uszyta jak nie szyje? + polecane wpisy