16

Moje szyciowe grzechy główne

Każdy popełnia błędy, większe, mniejsze, ale nie da się ich uniknąć. Tym bardziej nie może ich uniknąć krawcowa – samouk, szyjąca na czuja, sugerując się gotowymi ubraniami i tutorialami z Internetu. I choć coraz więcej wiem, jestem świadoma błędów, to nadal niektóre notorycznie popełniam.


Kiepsko dobrany materiał nie układa się tak miękko jak powinien
Kiepsko dobrany materiał nie układa się tak miękko jak powinien

1.Odpowiedni materiał do odpowiedniego modelu

Przy wykrojach najczęściej podany jest sugerowany materiał, ale kto by się takimi drobiazgami przejmował. Na szczęście nie ignoruję zaleceń do tego stopnia, żeby zamieniać bezrefleksyjnie tkaninę z dzianiną i odwrotnie, ale poza tym przypadkiem rzadko się podporządkowuję. Z jednej strony nie ma co ograniczać swojej kreatywności, z drugiej możemy uzyskać inny efekt niż byśmy sobie zamierzyły.


kolekcja materiałów2. Dekatyzacja

Zazwyczaj, kiedy już dostanę materiał w swoje ręce, nie mogę się doczekać, żeby wcielić moje wizje w życie. Potem dopiero piorę uszytą rzecz z duszą na ramieniu, czy nic niespodziewanego się nie stanie. Na szczęście jeszcze nic takiego mnie nie spotkało, ale w końcu może być ten pierwszy raz, więc staram się poważniej podchodzić do dekatyzacji.


Z resztek
Gdy się szyje z resztek nie ma szans mieć wystarczającej ilości materiału

3. Niewystarczająca ilość materiału

“Jakieś cyferki tutaj są wypisali, hm, może przesadzili, może napisali z zapasem, może jednak uda mi się wycisnąć coś z tego mojego małego kawałeczka materiału.” To jedna z moich częstszych myśli, zwłaszcza, gdy szyję ze pozyskanych w różny sposób materiałów, np. z dużych sukienek z ciucholandów. Ile to już razy skracałam rękawy, rezygnowałam z marszczeń, czy skracałam długość, byle coś z tego ubrania wyszło. Zdarzało się też, że biegłam do sklepu po kawałek materiału, który będzie pasował do tego, co już szyję. Albo zmieniałam koncepcję już po kupieniu kawałka wystarczającego na inne ubranie. Na szczęście już nie popełniam wielkiego błędu i nie kroję w dowolnym kierunku, byleby się tylko zmieścić.


Zakręcony zamek
Pokręcony zamek w krzywo skrojonej sukience, bez flizeliny

4. Flizelina

Teoretycznie wiem, gdzie powinna być, czasem też wiem, że ułatwiłaby mi działanie w którymś miejscu, ale często lenistwo zwycięża i męczę ubrania bez niej. Nieładnie 😉


żelazko5. Prasowanie

Rozprasuj szwy zaraz po przeszyciu, często to czytam we wszelkich poradnikach szycia. I zgadam się, że wyprasowany szew zmienia wygląd ubrania. Ale czasem tak bardzo nie chce mi się odrywać od maszyny i chwytać za żelazko, w końcu lubię szyć, a nie prasować. Udało mi się jednak wypracować rozwiązanie. Zszywam wszystkie szwy, które się nie krzyżują i nie wpływają na siebie, potem hurtem je prasuję i mogę szyć dalej.


Taki mały przegląd moich lewych stron
Taki mały przegląd moich lewych stron

6. Zaniedbywanie lewej strony

“Jakbym miała overlocka, to bym miała ładnie wykończone szwy.” STOP, mam mieć ładnie wykończone szwy pomimo braku overlocka. Wymuszam na sobie dbanie o lewą stronę ubrania, bo postanowiłam sobie, że najpierw wpoję sobie ładne wykańczanie w trudniejszych warunkach i w nagrodę kupię sobie overlocka 🙂 Bywa lepiej lub gorzej, zależy od materiału, który szyję, ale potrafię przysiąść i się postarać. Nie ma to jak dobra motywacja 😉


Mój stosik ubrań do skończenia
Mój stosik ubrań do skończenia

7. Odkładanie niedokończonej rzeczy

Zostało jeszcze coś ręcznie wykończyć, nie mam na tyle lamówki, potrzebuję jeszcze podszewki, trzeba pruć i poprawiać – tyle powodów, żeby szytą rzecz odłożyć z zamiarem szybkiego skończenia. Zazwyczaj na zamiarach się kończy i potem po tygodniach albo wręcz miesiącach kończę zaczęty projekt.


A Wy? Macie na sumieniu podobne albo inne grzeszki? Pocieszcie mnie, że nie jestem w tym sama 😉

Sukienkowa ładna Burda 3/2016
Sukienka do latania