0

Kropki latają mi przed oczami

Dawno nie pisałam, dawno nie szyłam, a dziś wreszcie znalazłam chwilę, żeby zrobić zdjęcia ostatniej rzeczy, która wyszła spod mojej maszyny. Jest to przeróbka spódnicy, która była szersza i o wiele dłuższa. Mam słabość do kropek i grochów, jeśli tylko migną mi gdzieś w jakimkolwiek sklepie muszę je dokładnie obejrzeć. A na te na spódnicy w końcu się skusiłam, niepomna faktu, że materiał jest śliski i cienki i na pewno będę miała problem z cięciem i szyciem go. Gdy tylko się do niego zabrałam pożałowałam, że zachciało mi się skrócić spódnicę, a kawałki odcięte z dołu doszyć dla zwiększenia objętości. Nijak nie dał się równo ciąć, nie mówiąc już o szyciu. Ostatecznie zrezygnowałam i zostawiłam pomarszczony szew, który powoduje zwijanie się spódnicy do wewnątrz.

Kolejnym problemem było podłożenie spódnicy, bo nijak nie mogłam dopasować naprężenia nici i dobrać szwu, który złapałby ten śliski materiał. Efekt końcowy nie jest powalający, ale i tak najlepszy z tych, których próbowałam.

Spódnica jest moją jedyną na gumce i chyba ostatnią, o ile znowu nie targnę się z motyką na słońce 😉

DSCN7608 DSCN7606

„Nie, nie, nie chcę być Marilyn Monroe”

DSCN7604 DSCN7612

Widać moje krzywe szwy + działanie wiatru

DSCN7614

Podłożenie

DSCN7618

Zbliżenie na jeden z pomarszczonych szwów

DSCN7621

Czerwona przemiana
Żyję i szyję