koszula
19

Koszula zapięta po kokardę

Całe lato szyłam sukienki i muszę powiedzieć, że trochę mi się już znudziły. Mam już w nich jako taką wprawę, dlatego trzeba by się rozwinąć w jakiejś innej dziedzinie. Zastanowiłam się czego brakuje w mojej szafie i dość szybko stwierdziłam, że mogłabym się zabrać za naukę szycia koszul. Nie chciałam od razu szaleć z kołnierzykami, mankietami. Potrzebne mi było coś prostszego. Nie było to moje pierwsze podejście do tego tematu – koszule szyłam już trzy i żadna z nich nie wyszła głównie z powodu mojej niedokładności. Jedną z nich prezentowałam na blogu – kolorystyka zupełnie mi nie pasowała. Tym razem postanowiłam się bardziej postarać.

W moich zapasach czekał sobie lekko elastyczny bawełniany materiał, który oczywiście, jak to u mnie, miał być sukienką. Plany się pozmieniały i tak leżał niezużyty. Wydał się idealny na próbę uszycia koszuli. Znalazłam wykrój (Burda 8/2016, model 104), który wydawał się dość prosty i po rezygnacji z riuszek i ozdobnych rękawów stał się taki, jak lubię – elegancko nieskomplikowany 😉 Tym razem wszystko bardzo uważnie i dokładnie skopiowałam i wykroiłam. Rękawy wydłużyłam. Samo szycie nie nastręczało mi problemów. Nawet rękawy udało się idealnie wdać już za drugim razem, a maszyna nie grymasiła przy automatycznym wyszywaniu dziurek. Muszę przyznać, że za tę opcję ją uwielbiam – 8 dziurek powstało błyskawicznie i bezbłędnie. Gdy już wszystko wyszło, stwierdziłam, że podniosę sobie poprzeczkę i doszyję stójkę. A gdy koszula już miała stójkę do głowy wpadło mi, żeby doszyć wstążeczkę. Chwila ręcznego szycia i mam pod szyją taką piękną ozdobę.

Dużym problemem okazały się plecy. Nie wiem, czy to moja wina, czy to taki model, ale na samym środku pod karczkiem tworzyła mi się olbrzymia bulwa. Pozbyłam się jej trochę głębiej doszywając karczek, co widać po jego lekko falującej linii. Wiecie, co to mogło być i jak sobie z czymś takim poradzić na przyszłość?

Koszula przez cały czas przymiarek wydawała się nie leżeć do końca dobrze, ale gdy założyłam ją po skończeniu listwy nagle coś się poprawiło. Wiem, że zaszewki z przodu mogłyby iść inaczej i pewnie by to pomogło, ale jak na “pierwszy” raz jestem bardzo zadowolona. Koszula ogromnie mi się podoba i muszę przyznać, że złapałam bakcyla – mam już pomysł na co najmniej dwie kolejne 😉

koszula koszula koszula błękitna koszula na guziki koszula tył trawy zimowe koszula z kokardą


 

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar
Co ja z Tobą mam?!
Uratowane woreczki na bieliznę