koszula
18

Koszula zapięta po kokardę

Całe lato szyłam sukienki i muszę powiedzieć, że trochę mi się już znudziły. Mam już w nich jako taką wprawę, dlatego trzeba by się rozwinąć w jakiejś innej dziedzinie. Zastanowiłam się czego brakuje w mojej szafie i dość szybko stwierdziłam, że mogłabym się zabrać za naukę szycia koszul. Nie chciałam od razu szaleć z kołnierzykami, mankietami. Potrzebne mi było coś prostszego. Nie było to moje pierwsze podejście do tego tematu – koszule szyłam już trzy i żadna z nich nie wyszła głównie z powodu mojej niedokładności. Jedną z nich prezentowałam na blogu – kolorystyka zupełnie mi nie pasowała. Tym razem postanowiłam się bardziej postarać.

W moich zapasach czekał sobie lekko elastyczny bawełniany materiał, który oczywiście, jak to u mnie, miał być sukienką. Plany się pozmieniały i tak leżał niezużyty. Wydał się idealny na próbę uszycia koszuli. Znalazłam wykrój (Burda 8/2016, model 104), który wydawał się dość prosty i po rezygnacji z riuszek i ozdobnych rękawów stał się taki, jak lubię – elegancko nieskomplikowany 😉 Tym razem wszystko bardzo uważnie i dokładnie skopiowałam i wykroiłam. Rękawy wydłużyłam. Samo szycie nie nastręczało mi problemów. Nawet rękawy udało się idealnie wdać już za drugim razem, a maszyna nie grymasiła przy automatycznym wyszywaniu dziurek. Muszę przyznać, że za tę opcję ją uwielbiam – 8 dziurek powstało błyskawicznie i bezbłędnie. Gdy już wszystko wyszło, stwierdziłam, że podniosę sobie poprzeczkę i doszyję stójkę. A gdy koszula już miała stójkę do głowy wpadło mi, żeby doszyć wstążeczkę. Chwila ręcznego szycia i mam pod szyją taką piękną ozdobę.

Dużym problemem okazały się plecy. Nie wiem, czy to moja wina, czy to taki model, ale na samym środku pod karczkiem tworzyła mi się olbrzymia bulwa. Pozbyłam się jej trochę głębiej doszywając karczek, co widać po jego lekko falującej linii. Wiecie, co to mogło być i jak sobie z czymś takim poradzić na przyszłość?

Koszula przez cały czas przymiarek wydawała się nie leżeć do końca dobrze, ale gdy założyłam ją po skończeniu listwy nagle coś się poprawiło. Wiem, że zaszewki z przodu mogłyby iść inaczej i pewnie by to pomogło, ale jak na „pierwszy” raz jestem bardzo zadowolona. Koszula ogromnie mi się podoba i muszę przyznać, że złapałam bakcyla – mam już pomysł na co najmniej dwie kolejne 😉

koszula koszula koszula błękitna koszula na guziki koszula tył trawy zimowe koszula z kokardą


 

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar
Co ja z Tobą mam?!
Uratowane woreczki na bieliznę
  • Beata Makula

    Świetna koszula, widać że idealnie odszyta 😉

    • Dziękuję, bardzo się starałam 🙂

  • Noooo, to już wyższa szkoła jazdy! Naprawdę imponująco Ci wyszła na koszula, czapki z głów! Nie wiem, dlaczego nie leżała tak, jak trzeba – poczekam, aż ktoś mądrzejszy się wypowie 😉
    Ja koszul nie lubię. Głównie dlatego, że moje prawe ramię jest jakieś 2 cm niżej niż lewe i poprawki doprowadzają mnie do szału. A bez poprawek leży fatalnie (dlatego też nawet koszul nie kupuję). Ale rozglądam się za bluzkami. Też z kokardą (ale większą).
    Gratuluję naprawdę dobrego projektu!

    • Dziękuję za miłe słowa 🙂
      Według mojej mamy, która poprawiała mi bluzkę na plecach wszelkie nierówności powoduje moja skolioza i to, że też mam nierówno ramiona. Ale jakoś tego bardzo nie widać i koszule noszę z wielką przyjemnością. U mnie też w planach większa kokarda 😉

      • Krzysztof

        ja tam w ogóle nie widzę, żeby coś było nierówno 🙂

  • Nie zauważyłam żeby coś się źle układało więc świetnie sobie z tym poradziłaś:).

    • Właśnie też mnie to zastanawia, jak zapięcie jej na guziki, a nie spięcie szpilkami jej pomogło. Ale nie narzekam, jest lepiej. Pozdrowienia 🙂

  • Ahh, zastanawiam się cały czas nad uszyciem koszuli właśnie z tego wykroju! Ale boję się chyba jednak za nadto 🙂 Póki co podziwiam Twój wytwór, z jakże uroczą kokardką 🙂

    • Wykrój generalnie polecam – jest najbardziej udany z trzech jakie wypróbowałam. I nie ma się czego bać, tylko trzeba być bardzo dokładnym, tu jest mój największy problem. Trzymam kciuki!

  • Krzysztof

    Podoba mi się bardziej niż ta różowa, chociaż ciężko porównywać coś nieskończonego z gotową koszulą. Intrygujące są te przedłużone rękawy. Zastanawia mnie, czy to pomarszczenie materiału na rękawach – fajne moim zdaniem – to zaplanowany efekt, czy wyszło przypadkiem?

    • Pomarszczone rękawy są efektem bycia wąskimi i moją potrzebą zginania rąk w łokciach 😉 W większości koszul mam takie zmięcie 😉

      • Krzysztof

        Nie chodziło mi o pomięcie tylko pomarszczenie. Ale może to po prostu na zdjęciu tak wyszło, jak pomarszczenie przy wyprostowanej ręce, bo przy zgiętej wygląda rzeczywiście na pomięcie 😉

  • Świetna koszula, a pomysł na wiązanie rewelacyjny.

    • Dziękuję bardzo 🙂

  • Bardzo fajna koszula, brawo!! 🙂 A kokardka dodaje jej uroku, świetny pomysł :)))

    • Dziękuję, wstążeczka była jakimś takim przebłyskiem geniuszu 🙂

  • Polka Dots

    Moim zdaniem koszula w Twoim wydaniu prezentuje się dużo lepiej niż ta z Burdy. Piękny subtelny kolor i wspaniałe wykończenie. Mnie szczególnie urzekła kokardka. Uwielbiam takie pensjonarskie dodatki.
    Pozdrawiam i życzę więcej tak udanych projektów
    zapraszam na polka-dots.pl

    • Bardzo dziękuję za miłe słowa 🙂
      Kokardka to taka wisienka na torcie, bez niej ta koszula byłaby zupełnie nijaka.