0

Bakalie część 1

Od dawna po głowie chodził mi taki cykl wpisu z różnymi drobnostkami, które nie nadają się na osobny post, a łatwo uciekają z pamięci. Chcę czasem pokazać niepozorne rzeczy, które uszyłam, opowiedzieć ciekawe historie, podzielić się wrażeniami. Tak, żeby wpuścić tutaj trochę życia poza szyciem. A tytuł Bakalie, bo mieszanka orzeszków i owoców to jest to, co wiewiórki (w tym ja) lubią najbardziej.

Ja i pisanie

Jak już może zdążyliście zauważyć czytając co po niektóre wpisy, lubię pisać. Od małości uwielbiam litery, czy to czytane, czy schodzące spod mojego pióra/moich palców. Miałam momenty, kiedy marzyłam o zostaniu pisarką albo dziennikarką. Kto wie, może jeszcze kiedyś do tego wrócę? Pisanie ma dla mnie wręcz terapeutyczny wymiar, czasem emocji, myśli i pomysłów jest we mnie tak dużo, że muszą wylądować na papierze, żebym nie wybuchła. I mam nawet taki pomysł, żeby może czasem wrzucić tu na bloga coś dłuższego, coś bardziej w stylu felietonu na tematy bardziej lub mniej związane z szyciem. Co Wy na to? Czytacie dłuższe treści, czy na blogu krawieckim spodziewacie się raczej konkretów i zdjęć? Chętnie się dowiem, co myślicie o moim małym grafomańskim marzeniu 😉

Torby

Torba na zakupy

Dbanie o środowisko od zawsze było bliskie memu sercu, denerwowała mnie przerażająco duża ilość produkowanych śmieci, reklamówek, butelek. Jednak przerasta mnie zero waste, znacznie bardziej przemawia do mnie podejście Ryfki z Szafy Sztywniary – staram się w tych obszarach, w których mogę coś zmienić, ale nie podporządkuję swojego życia nieprodukowaniu śmieci. Niesiona na tej fali uszyłam torby na zakupy dla mnie i dla Krzysztofa. Ten ostatni sam sobie wymyślił, jak ma wyglądać, jakie ma mieć kieszenie. A mnie pozostało tylko wygrzebać coś z moich zapasów materiałów. Nawet nie wiecie, z jaką radością zabrałam się do szycia. Czułam, że to będzie coś, co będzie dobrze służyć. Dla siebie machnęłam taką najprostszą, za to z batystu, po to, żeby zajmowała mało miejsca w torebce. I tak nie zamierzam w niej nosić wielokilogramowych zakupów, więc tak cienki materiał da radę. A szyłam ją z klasą – szew francuski i francuska muzyka w głośnikach. Przydałoby się jeszcze francuskie wino w kieliszku.

szycie torby

Bralet

Bralet z weluru

Przeglądając cudeńka Klaudii i Ani na Instagramie nie sposób zamarzyć o jakimś fikuśnym biustonoszu. Takie koronkowe już mam na swoim koncie, więc aż tak mnie do nich nie ciągnęło. Za to welurowego jeszcze nie szyłam. Więc połączyłam przyjemne z pożytecznym – z resztek po świątecznej sukience uszyłam bralet (i bluzkę, która niezbyt mi wyszła i wylądowała w pudle, może znajdę chęci na naprawienie jej). Wykorzystałam już sprawdzony, skonstruowany samodzielnie wykrój. Szyło się całkiem dobrze, tylko zaprasowywanie pasków doprowadziło do lekkiego nadtopienia weluru. Uważajcie z gorącym żelazkiem.

Seriale – Designated Survivor, Grace&Frankie

Jeśli zauważam, że czas ucieka mi przez palce, to od razu mogę wytypować najczęstszych winnych: YouTube i Netflix. Ten pierwszy to raczej takie guilty pleasure, bo zazwyczaj oglądam tam rzeczy, żeby się odmóżdżyć. Za to Netflix to bardziej wyrafinowana rozrywka. No przynajmniej w części przypadków. Odkąd mam na nim konto oglądnęłam kilkanaście różnych seriali. Próbuję też z tego wyciągnąć korzyści dla siebie, więc namiętnie pochłaniam seriale francuskie. Ale moi ostatni ulubieńcy to Grace i Frankie oraz Designated Survivor. G&F opowiada historię dwóch rozwódek, które próbują sobie poukładać życie na nowo. Wydawałoby się, że to temat dość oklepany, ale fakt, że kobiety zbliżają się do siedemdziesiątki, pokazuje zupełnie inną rzeczywistość. Serial jest z jednej strony bardzo pozytywny, pełen dobrego humoru i ciepła, a z drugiej bardzo rzeczywisty, nieprzesłodzony i momentami drastycznie rozprawiający się z problemami starszych osób. Jeśli ktoś jeszcze nie widział, to naprawdę serdecznie polecam. Za to Designated Survivor to historia skromnego sekretarza w kancelarii prezydenta USA, który po ataku terrorystycznym musi zająć miejsce w gabinecie owalnym i sprawować urząd prezydenta. Bardzo podobał mi się pomysł na fabułę i dynamika akcji, ale czasami nie przemawia do mnie amerykański patos. Mimo wszystko polecam, zwłaszcza osobom, które zainteresowane są zawiłościami urzędów w USA 😉

Netflix bakalie

Instagram

Ostatnio mocno wkręciłam się w Instagram. Zdjęcia dodaję z różną częstotliwością, czasem coś powiem na Stories (Wam też sprawia to taką trudność? Czuję się bardzo nienaturalnie nagrywając się :(), ale przede wszystkim oglądam, co wrzucili inni. Bardzo ucieszyło mnie wyzwanie #zszyciawziete, które zorganizowała Joulenka, bo dzięki temu poznałam i zaczęłam obserwować mnóstwo nowych osób. Wreszcie wyczyściłam swoją tablicę z wyidealizowanych zdjęć z góry, które często nic za sobą nie niosą. Dzięki Wam za Wasze historie, za Wasze szycie!

I jak Wam się podobają takie bakalie?
bakalie koniec

Torba z haftem - projekt międzypokoleniowy
Elegancka sukienka na Święta i nie tylko